My wyruszyliśmy ze Środy. W Środzie chłopcy też byli pierwszy raz. O Środzie (a nawet dwóch, bo porównywałam obie Środy - Śląską i Wielkopolską) pisałam kiedyś na poprzednim blogu.
Cóż, bliższa mi Środa nie ma zbyt wielu zabytków (chociaż miasto powstało już w XIII wieku).
Tu widać fragment średzkiego Rynku, z trzema najstarszymi kamieniczkami na środku (z XVIII w.) i najcenniejszy zabytek Środy - późnogotycką kolegiatą p.w. Wniebowzięcia NMP z XVI w.
Jak widać pogoda nam sprzyjała.
Na co dzień wagoniki ciągnie lokomotywa spalinowa, ale od święta, czyli w niedziele (i to nie każdą) jedzie parowóz, wyremontowany w zeszłym roku. I właśnie wczoraj był ten dzień, gdy lokomotywa stanęła "pod parą". Na drugim zdjęciu widać stacyjkę. Ten zielony wagonik, tu jeszcze na bocznym torze, doczepiono do składu, jako trzeci, tak wielu było chętnych. A potem było jak u Tuwima "para -buch, koła w ruch".
I potoczył się po torach (szerokości 750 mm) pociąg, ciągniony przez pięknie odrestaurowany parowóz z 1951 roku.
Podróż do Zaniemyśla, oddalonego od Środy o 14 kilometrów trwała godzinę! A co? W końcu to była wycieczka :) I to wycieczka w przeszłość. Co prawda konduktor był w polarze, ale zawiadowca miał piękny mundur kolejarki i czapkę rogatywkę. I palacz także był w historycznej czapce. No i wagoniki były z lat sześćdziesiątych (regularne rejsy PKP trwały aż 2001 roku!)
Co za nostalgia!
Wnuk wybrał się nawet do WC. Mnie jakoś zabrakło odwagi. Wspomnienia z dzieciństwa i młodości mnie powstrzymały.
A w Zaniemyślu, w starym budynku dworca zorganizowano Izbę Muzealną.
Tu fragment ekspozycji: dawne lampy kolejarskie i czapki mundurowe. Były też stare rozkłady jazdy, dziurkacze do biletów, jakieś centralki i zdjęcia wagonów i lokomotyw. Ciekawe i nietypowe.
W Zaniemyślu (ledwo) zdążyliśmy zjeść bardzo smaczny obiad (ja- policzki wołowe w sosie grzybowym, niebo w ustach) i już spieszyliśmy na pociąg powrotny.
Chłopcy przesiedzieli dwie godziny w wagoniku na drewnianych ławkach, dym z parowozu czasem zasnuwał niebo, przysłaniał cały dzień świecące słońce. Ale, o dziwo, chłopcom się podobało, byli bardzo zadowoleni z ciekawie spędzonego dnia. Było nie było podróż parowozem, to atrakcja :)










